niedziela, 10 lipca 2016

Podróż przez świat minerałów

To zaczynamy.
Podróż przez świat minerałów. 

Wiele lat już minęło od chwili, gdy po raz pierwszy zainteresowałam się minerałami. Gdy sięgnę dalej w pamięci, to za parę lat będzie pół wieku moich przygód z kamieniami wszelakimi. Zbierałam je już w dzieciństwie – o tym Wam już wspominałam. Zawsze w plecaku szkolnym miałam kamienie, kolorowe kwiatki, liście, szkiełka i inne znalezione skarby. Wszystko przechowywałam w starej walizce (o ile wcześniej mój tata, który uczył mnie porządku czegoś nie wyrzucił).

Długo zwlekałam z rozpoczęciem tego cyklu, ponieważ mam świadomość, że jest to temat woda. O ile sama charakterystyka powszechnie znanych minerałów może być dosyć zwięzła, o tyle już szersze spojrzenie na nie to temat który nie ma końca.

Minerały są z nami od samego naszego początku. Od początku też skradły nasze serca i umysły. Wabią nas swoim urokiem, swoją tajemnicą, tworząc przez lata rozmaite historie z udziałem własnym, często w roli głównej.  

W cyklu „Podróż przez świat minerałów” będę starała się pokazać je Wam z różnych stron. Omówię ich budowę, miejsca wydobywania, ciekawe historie nimi związane, ze szczególnym uwzględnieniem tych minerałów, których używam w swojej pracy i które możecie u mnie zobaczyć.



Zaopatrzona w plecak, kilof, mapę, książki i wiele innych potrzebnych narzędzi rozpoczynam tę magiczne podróż:
„Skorupa ziemska zbudowana jest z różnych skał, a one – z minerałów.
Minerały zazwyczaj składają się z wielu pierwiastków chemicznych, ale są też i takie, które występują w postaci rodzimej, jak na przykład miedź, złoto, siarka i węgiel (diament i grafit).
Jednym z najczęściej występujących minerałów jest kwarc. Jego wzór chemiczny SiO2, oznacza że składa się z krzemu i tlenu.

W przyrodzie występuje około 3000 znanych minerałów (i kilka tysięcy ich odmian) , będących związkami 92 pierwiastków chemicznych, od wodoru do uranu. Tylko niewiele z nich (40 do 50) pojawia się naprawdę często. Należą do nich: kwarc, skaleń, mika, pirokseny, amfibole i oliwin, które wraz z kilkoma innymi są głównymi składnikami skał tworzących skorupę ziemską. Z tego powodu nazywane są minerałami skałotwórczymi[1].

Przejdźmy zatem do systematyki minerałów.
Systematyka minerałów opiera się zasadniczo na ich składzie chemicznym oraz symetrii siatki krystalicznej.
Do pierwszej klasy należą minerały o najprostszej budowie chemicznej, składające się z jednego pierwiastka chemicznego. Inne klasy obejmują minerały o bardziej złożonym składzie. Wyróżnia się dziewięć klas minerałów, skupiających różne gatunki:

I.                 Pierwiastki rodzime
II.               Siarczki (oraz selenki, tellurki, arsenki, antymonki i bizmutki)
III.             Halogenki
IV.            Tlenki i wodorotlenki
V.              Węglany, azotany, borany
VI.            Siarczany, molibdeniany, chromiany, wolframiany
VII.          Fosforany, arseniany, wanadany
VIII.        Krzemiany
IX.            Związki organiczne[1]


No tak, a gdzie tu znajdę swoje ulubione kamienie: agat, ametyst, fluoryt, amazonit i inne.
O tym dowiemy się w kolejnych postach.

Tymczasem pozdrawiam
Beata



[1]  Źródło: Minerały i kamienie szlachetne. Podręczny leksykon przyrodniczy. Z niemieckiego przełożyła Małgorzata Frączak. Świat Książki, Warszawa 2004).


piątek, 8 lipca 2016

Fioletowe, fiołkowe i liliowe – to kolory dla Ciebie.

Uff, skończyłam.
Fioletowe, fiołkowe i liliowe – to kolory dla Ciebie.

Zobaczcie co przygotowałam dla Was:




 Wszystkie te kolorowe skarby są już na stronie: http://acoyajewellery.pl/
Wejdźcie, zobaczcie.

Sklep się rozwija. Dopisałam do kategorii sklepu wszystkie minerały, które posiadam. Z czasem, gdy produktów będzie więcej to ułatwi poszukiwanie konkretnej biżuterii.
Na tę chwilę jest przeszło osiemdziesiąt produktów. Już jest w czym wybierać, a będzie ich znacznie więcej.

Teraz są róże, fiolety, troszkę zieleni, kobalt, beże  - to jeśli chodzi o biżuterię. Więcej kolorów znajdziecie w opaskach do włosów: http://acoyajewellery.pl/kategoria/opaski-do-w-os-w i w kwiatowych naszyjnikach: http://acoyajewellery.pl/kategoria/kwiatowe-naszyjniki.

Szklanych wisiorków nie muszę Wam przedstawiać – są piękne same w sobie: http://acoyajewellery.pl/kategoria/szklane-wisiory

Teraz mam ochotę na amazonit i spokojne miętowe kolory. Taką mini kolekcję dla Was przygotuję. Podoba się Wam ten pomysł?

Pozdrawiam
Beata

środa, 6 lipca 2016

Jutro promocyjny czwartek - pamiętacie?

Pamiętacie?
Jutro promocyjny czwartek. 
Tym razem promocja dotyczy produktów z agatem w roli głównej.
- 25 % na wszystkie agaty.
Zajrzyjcie jutro koniecznie: 
http://acoyajewellery.pl/kategoria/agat



Pozdrawiam
Beata

wtorek, 5 lipca 2016

„Kobalt, szafir, indygo – kolory tego lata”

Już jest mini kolekcja: „Kobalt, szafir, indygo – kolory tego lata”.


A w niej: korale, pierścionek, zawieszki, naszyjniki, broszki, kolczyki. Nie dużo, ale jest.
Weźcie pod uwagę, że wszystkie prace wykonane są od podstaw ręcznie przez jedną osobę, czyli mnie i owa osoba więcej w określonym czasie wyprodukować nie potrafi.
Może by i potrafiła, ale bubli nie chce i nie będę robić. Prace wykonuję najlepiej jak na tę chwilę potrafię, powoli i starannie. Jeśli mi coś nie wyjdzie albo zobaczę wady po prostu nie udostępniam do sprzedaży.
Zobaczcie sami tę mini kolekcję:






 Jest już dostępna tutaj: http://acoyajewellery.pl/
A propos sklepu. Wprowadziłam podkategorie, na razie w „Wisiorki z minerałami”, ale w przyszłości będę starała się, aby były wszędzie tam, gdzie będą potrzebne. To Wam ułatwi proces zakupowy.
Wspomniane podkategorie to: Agat, Jaspis i Amazonit – z takich kamieni póki co mam wstawione wisiorki.
Najwyższa więc pora, aby opisać minerały wszelakie i chyba zacznę to wreszcie (planowałam już wiele razy) realizować.
Na początek może dobrze byłoby zapoznać się z klasyfikacją minerałów. To będzie w następnym poście. Już nie sprecyzuję kiedy, ponieważ nie wiem czy uda mi się jutro, a chciałabym dotrzymać terminu – umówmy się, że do końca tygodnia napiszę.

Tymczasem pozdrawiam
Beata


Bez tytułu

Jest noc, cisza wokoło. Powinnam już spać, by wstać wcześnie i pracować. Mam dużo spraw do załatwienia, które mi ciążą, a pomimo tego nie załatwiam ich. Już Wam mówiłam, czasami czuję, że mam w sobie jakiś defekt, że nie potrafię żyć uporządkowanie. Napisać punkty do realizacji i po prostu je zrealizować. Owszem, planuję, piszę wszystko w zeszycie, w punktach i cóż z tego. Tak było i dzisiaj. Mam rozpisany cały tydzień. Wszystko zaplanowane, poukładane jakby. Co i kiedy zrobić, co i kiedy załatwić. A życie sobie.
Spojrzałam rano na kobaltowe szkiełka i przepadłam na długie godziny. Nie mogłam „nie pracować” nad nimi.
Nie o tym jednak chciałam Wam napisać. Zaplanowałam porządki w domu i pracowni – takie generalne. Postanowiłam rzeczy nieużywane już, niepotrzebne sprzedać, inne oddać.
Miałam zacząć od dzisiaj, ale jak już wiecie nie zaczęłam.
Pracuję równocześnie nad kilkoma różnymi projektami, stąd cała pracownia i reszta domu (prawie) jest „zabałaganiona” różnymi drobiazgami. W jednym kącie moje studio fotograficzne, w innym duży stół jubilerski (zapełniony prawie po brzegi i sufit), w kolejnym stół z akcesoriami do lutowania. Niedaleko maszyna, bo a nóż trzeba coś przeszyć. Pół pokoju różnych szmatek, gałganków, bo czasami robię kwiaty, a z nich naszyjniki, opaski i broszki.
W innym miejscu są kamienie, szkiełka. Jest kącik szydełkowy itp. itd. Sama się już w tym wszystkim pogubiłam i ten bałagan mnie męczy. Konieczne są porządki.
Przy porządkach znajduje się zawsze mnóstwo ciekawych, zapomnianych rzeczy. Postanowiłam, że wszystkie te drobiazgi użyję w wyrobie biżuterii, bo nadal odczuwam głęboki niedosyt jak patrzę na swoje prace. Gdy je realizuję, to mi się podobają i wykonuję je z wielkim zapałem i starannością. Kilka dni później patrzę już na nie bardzo krytycznie. Cały czas brakuje mi w nich „polotu”, szaleństwa jakiegoś. Możliwe, że mam głęboko zakorzenione pewne zasady i to zarówno doboru materiałów, faktur, kolorów i to mnie blokuje. Muszę i chcę tego bardzo – odblokować się jakoś.
Dlatego przy okazji tych porządków chcę zaryzykować i te swoje różne znalezione skarby włączyć do swoich projektów.
Mam tego wszystkiego bardzo dużo. Przez lata zajmowałam się różnymi technikami, próbowałam wielu metod. Pozostawały mi nici, kordonki, siateczki, mnóstwo tkanin, len, dużo pojedynczych koralików wszelkiego rodzaju. Wszystko to będę łączyć – zobaczymy co z tego wyjdzie. Marzę o tym, aby w moich pracach była odrobina szaleństwa, frywolności, egzotyki.
Zobaczcie tę bransoletkę, która dzisiaj zrobiłam:


Jest bardzo ładna. Już ją testowałam, nosi się bardzo dobrze. Użyte szkiełka, kamienie, glina są ciężkie jak na drut pamięciowy. Dodałam więc łańcuszek i zapięcie. Naprawdę fajnie wygląda na dłoni, ale… No właśnie cały czas coś mi w niej brakuje, jest taka uporządkowana, grzeczna, pomimo tego, że różnorodna.
Przed chwilą zaczęłam kolejną bransoletkę, ale oplotłam ją trochę lnem, dodałam inne media i już czuję, że zaczyna mi się podobać. Jutro ją skończę i zobaczycie.
Kończę. Musiałam to z siebie wylać – koniecznie. Tak mnie męczy to w środku, takie uczucie jakby „zamknięcia”, czuję prawie fizycznie granice tego co można, co powinno się, co pasuje. Z jednej strony chciałabym móc te sznury z siebie zerwać, a z drugiej nie potrafię, a może boje się. Nie wiem co będzie, gdy pozbędę się ich. Jakie wtedy prace powstaną, czy w ogóle będą nadawały się do noszenia?
Jednym słowem powiem tak: nie jestem z siebie i swoich prac zadowolona.

Postanowiłam, że nic już nie będę dokupować do tego stanu materiałowego, który posiadam tylko postaram się wszystko wykorzystać.
Gdy mamy pewne ograniczenia, to stajemy się bardziej kreatywni – chcę to wykorzystać. Nie będę miała kółek, to zrobię sama; zapięć – tak samo. Drutu? – to będzie tkanina. O to mi chodzi, więcej kreatywności, szalonych pomysłów, wolności, a mniej symetrii i uporządkowania. Zobaczymy.

Przepraszam Was za te wynaturzenia, ale „czasami człowiek musi, bo inaczej się udusi”.
No cóż, idę spać. Trochę mi lepiej.
Pozdrawiam

Beata 

PS.
Już wiem. Brakuje mi odwagi.