środa, 6 lipca 2016

Jutro promocyjny czwartek - pamiętacie?

Pamiętacie?
Jutro promocyjny czwartek. 
Tym razem promocja dotyczy produktów z agatem w roli głównej.
- 25 % na wszystkie agaty.
Zajrzyjcie jutro koniecznie: 
http://acoyajewellery.pl/kategoria/agat



Pozdrawiam
Beata

wtorek, 5 lipca 2016

„Kobalt, szafir, indygo – kolory tego lata”

Już jest mini kolekcja: „Kobalt, szafir, indygo – kolory tego lata”.


A w niej: korale, pierścionek, zawieszki, naszyjniki, broszki, kolczyki. Nie dużo, ale jest.
Weźcie pod uwagę, że wszystkie prace wykonane są od podstaw ręcznie przez jedną osobę, czyli mnie i owa osoba więcej w określonym czasie wyprodukować nie potrafi.
Może by i potrafiła, ale bubli nie chce i nie będę robić. Prace wykonuję najlepiej jak na tę chwilę potrafię, powoli i starannie. Jeśli mi coś nie wyjdzie albo zobaczę wady po prostu nie udostępniam do sprzedaży.
Zobaczcie sami tę mini kolekcję:






 Jest już dostępna tutaj: http://acoyajewellery.pl/
A propos sklepu. Wprowadziłam podkategorie, na razie w „Wisiorki z minerałami”, ale w przyszłości będę starała się, aby były wszędzie tam, gdzie będą potrzebne. To Wam ułatwi proces zakupowy.
Wspomniane podkategorie to: Agat, Jaspis i Amazonit – z takich kamieni póki co mam wstawione wisiorki.
Najwyższa więc pora, aby opisać minerały wszelakie i chyba zacznę to wreszcie (planowałam już wiele razy) realizować.
Na początek może dobrze byłoby zapoznać się z klasyfikacją minerałów. To będzie w następnym poście. Już nie sprecyzuję kiedy, ponieważ nie wiem czy uda mi się jutro, a chciałabym dotrzymać terminu – umówmy się, że do końca tygodnia napiszę.

Tymczasem pozdrawiam
Beata


Bez tytułu

Jest noc, cisza wokoło. Powinnam już spać, by wstać wcześnie i pracować. Mam dużo spraw do załatwienia, które mi ciążą, a pomimo tego nie załatwiam ich. Już Wam mówiłam, czasami czuję, że mam w sobie jakiś defekt, że nie potrafię żyć uporządkowanie. Napisać punkty do realizacji i po prostu je zrealizować. Owszem, planuję, piszę wszystko w zeszycie, w punktach i cóż z tego. Tak było i dzisiaj. Mam rozpisany cały tydzień. Wszystko zaplanowane, poukładane jakby. Co i kiedy zrobić, co i kiedy załatwić. A życie sobie.
Spojrzałam rano na kobaltowe szkiełka i przepadłam na długie godziny. Nie mogłam „nie pracować” nad nimi.
Nie o tym jednak chciałam Wam napisać. Zaplanowałam porządki w domu i pracowni – takie generalne. Postanowiłam rzeczy nieużywane już, niepotrzebne sprzedać, inne oddać.
Miałam zacząć od dzisiaj, ale jak już wiecie nie zaczęłam.
Pracuję równocześnie nad kilkoma różnymi projektami, stąd cała pracownia i reszta domu (prawie) jest „zabałaganiona” różnymi drobiazgami. W jednym kącie moje studio fotograficzne, w innym duży stół jubilerski (zapełniony prawie po brzegi i sufit), w kolejnym stół z akcesoriami do lutowania. Niedaleko maszyna, bo a nóż trzeba coś przeszyć. Pół pokoju różnych szmatek, gałganków, bo czasami robię kwiaty, a z nich naszyjniki, opaski i broszki.
W innym miejscu są kamienie, szkiełka. Jest kącik szydełkowy itp. itd. Sama się już w tym wszystkim pogubiłam i ten bałagan mnie męczy. Konieczne są porządki.
Przy porządkach znajduje się zawsze mnóstwo ciekawych, zapomnianych rzeczy. Postanowiłam, że wszystkie te drobiazgi użyję w wyrobie biżuterii, bo nadal odczuwam głęboki niedosyt jak patrzę na swoje prace. Gdy je realizuję, to mi się podobają i wykonuję je z wielkim zapałem i starannością. Kilka dni później patrzę już na nie bardzo krytycznie. Cały czas brakuje mi w nich „polotu”, szaleństwa jakiegoś. Możliwe, że mam głęboko zakorzenione pewne zasady i to zarówno doboru materiałów, faktur, kolorów i to mnie blokuje. Muszę i chcę tego bardzo – odblokować się jakoś.
Dlatego przy okazji tych porządków chcę zaryzykować i te swoje różne znalezione skarby włączyć do swoich projektów.
Mam tego wszystkiego bardzo dużo. Przez lata zajmowałam się różnymi technikami, próbowałam wielu metod. Pozostawały mi nici, kordonki, siateczki, mnóstwo tkanin, len, dużo pojedynczych koralików wszelkiego rodzaju. Wszystko to będę łączyć – zobaczymy co z tego wyjdzie. Marzę o tym, aby w moich pracach była odrobina szaleństwa, frywolności, egzotyki.
Zobaczcie tę bransoletkę, która dzisiaj zrobiłam:


Jest bardzo ładna. Już ją testowałam, nosi się bardzo dobrze. Użyte szkiełka, kamienie, glina są ciężkie jak na drut pamięciowy. Dodałam więc łańcuszek i zapięcie. Naprawdę fajnie wygląda na dłoni, ale… No właśnie cały czas coś mi w niej brakuje, jest taka uporządkowana, grzeczna, pomimo tego, że różnorodna.
Przed chwilą zaczęłam kolejną bransoletkę, ale oplotłam ją trochę lnem, dodałam inne media i już czuję, że zaczyna mi się podobać. Jutro ją skończę i zobaczycie.
Kończę. Musiałam to z siebie wylać – koniecznie. Tak mnie męczy to w środku, takie uczucie jakby „zamknięcia”, czuję prawie fizycznie granice tego co można, co powinno się, co pasuje. Z jednej strony chciałabym móc te sznury z siebie zerwać, a z drugiej nie potrafię, a może boje się. Nie wiem co będzie, gdy pozbędę się ich. Jakie wtedy prace powstaną, czy w ogóle będą nadawały się do noszenia?
Jednym słowem powiem tak: nie jestem z siebie i swoich prac zadowolona.

Postanowiłam, że nic już nie będę dokupować do tego stanu materiałowego, który posiadam tylko postaram się wszystko wykorzystać.
Gdy mamy pewne ograniczenia, to stajemy się bardziej kreatywni – chcę to wykorzystać. Nie będę miała kółek, to zrobię sama; zapięć – tak samo. Drutu? – to będzie tkanina. O to mi chodzi, więcej kreatywności, szalonych pomysłów, wolności, a mniej symetrii i uporządkowania. Zobaczymy.

Przepraszam Was za te wynaturzenia, ale „czasami człowiek musi, bo inaczej się udusi”.
No cóż, idę spać. Trochę mi lepiej.
Pozdrawiam

Beata 

PS.
Już wiem. Brakuje mi odwagi.

poniedziałek, 4 lipca 2016

Wszystko przez te chabry

Zaszalałam. 
Wszystko przez te chabry.

Cały dzień w różnych stylach, ale w jednym kolorze.
Zrobiłam gruby naszyjnik ze szkła weneckiego i innych koralików; trzy cieniutkie delikatne jak mgiełki naszyjniki z kryształkami Swarovskiego, pierścionek, miedzianą bransoletkę, potrójną bransoletkę na drucie pamięciowym, mały wisiorek i kolczyki - chyba wszystko. 
Padam, ale jestem zadowolona. Wszystkie te skarby będą dostępne od jutra w moim sklepie: http://acoyajewellery.pl/


Pozdrawiam
Beata

Chaber, białasy, głowacz, jasieniec, kardy, kwiatek wołoszek, macoszka, modrak, modrzeńczyk, samosiejka, wasilek, wawer, chaber bławatek

Kwiaty posiadają od tysiącleci symboliczne znaczenie. Mową kwiatów można wyrazić wszystko to co chcielibyśmy powiedzieć bliskiej osobie.
Jeśli chcesz powiedzieć: "Nie mam śmiałości, by wyznać Ci uczucie" - wybierz chabry.



Chaber - rodzaj roślin z rodziny astrowatych (AsteraceaeDum.), liczący 450-550 gatunków, rosnących głównie w Europie i na obszarze śródziemnomorskim, kilka gatunków pochodzi z Azji, Australii i Ameryki Północnej. Nazwa rodzaju pochodzi od Hipokratesa, który twierdził, że roślinę (Centaurea cyanus) wskazał Grekom centaur Chiron, wychowawca wielu herosów mitologii greckiej. Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Chaber
Niektóre gatunki mają własności lecznicze (np. chaber bławatek), niektóre są uprawiane jako rośliny ozdobne.

Chabry bławatki znane są również pod nazwą ludową: białasy, głowacz, jasieniec, kardy, kwiatek wołoszek, macoszka, modrak, modrzeńczyk, samosiejka, wasilek, wawer.

Chaber bławatek ma szerokie zastosowanie w lecznictwie, kosmetologii, florystyce, dawniej stosowany jako barwnik. W czasach, gdy nieznane były sztuczne barwniki, z płatków brzeżnych bławatka wytwarzano niebieską farbę w połączeniu z ałunem, która doskonale barwiła wełnę. Sam sok barwi papier i przetwory spożywcze na niebiesko. Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Chaber_b%C5%82awatek
Płatki są jadalne, więc spokojnie można wykorzystać bławatek do barwienie wyrobów cukierniczych.
W kosmetologii używany przy łupieżu i grzybicy skóry, ale nie tylko.


Na blogu: http://w-ogrodzie-pieknosci.blogspot.com/ znalazłam kolejne zastosowanie bławatka:
Chaber bławatek to nie tylko pospolity zbożowy chwast. To również remedium na zmęczoną, pozbawioną blasku i zanieczyszczoną skórę. Koi spuchnięte oczy. Zamyka rozszerzone pory, działa antybakteryjnie, łagodzi trądzik, przywraca równomierny koloryt skórze. Właściwości mają tylko zewnętrzne płatki, które należy wyskubać z koszyczka. Suszymy je góra 2 dni w ciepłym, ale zacienionym miejscu - na słońcu płatki wyblakną, tracąc dobroczynne antocyjany. Przechowujemy je szczelnie zamknięte, w słojach z ciemnego szkła lub papierowych torbach. Z tego samego względu nie zbieramy kwiatów wyblakłych, najlepsze są te w odcieniach żywo niebieskich, nie w pełni rozwinięte.
Można z niego zrobić tonik – zajrzyjcie na stronę: http://w-ogrodzie-pieknosci.blogspot.com/2016/06/1-co-czerwiec-skrywa-w-kwiecistych.html, autorka podaje przepis.


 We florystyce ślubnej chabry wykorzystywane są głównie na ślubach i weselach w stylu rustykalnym. Idealnie nadają się do wianków - ich długie łodygi, pozwalają zapleść misterne konstrukcje. W bukietach ślubnych najlepiej prezentują się w pojedynkę lub w towarzystwie innych polnych kwiatów np. rumianków. Stosowane są także w białych bukietach z róży gałązkowej, eustomy czy goździków do przełamania kolorystyki. Nam osobiście najbardziej podobają się chabry w towarzystwie anemonów w białym i niebieskim kolorze – pisze autorka strony: http://slub.wieszjak.polki.pl/chabry-na-slub,florystyka-slubna-artykul,10412874.html, gdzie zobaczyłam przecudnej urody wianek z chabrów.

O zastosowaniu chabra w ziołolecznictwie przeczytacie na stronie dr Różańskiego: http://rozanski.li/726/flos-cyani-kwiat-blawatka/. W komentarzu do artykułu przeczytałam: „…Nade wszystko czytelnikom pana Różańskiego, którzy spędzają godziny przy monitorach swoich komputerów i czytają jego fascynujące artykuły (nadwyrężając po nocy swoje oczęta), rekomendowałbym okłady na oczy opisane przez autora blogu.” – to komentarz do mnie. Jestem zafascynowana artykułami dr Różańskiego i coraz bardziej mam ochotę na poważne zajęcie się ziołolecznictwem - kiedyś. Zajrzyjcie tam koniecznie.

Zbiór i suszenie: kwiat zbierać w słoneczny dzień, rano, po obeschnięciu rosy. Zbiera się płatki, wyrywając je z koszyczka. Zebrane kwiaty należy suszyć bardzo szybko w zacienionym i silnym przewiewie, aby nie zblakły, gdyż wówczas tracą własności lecznicze. Susz szczelnie zamknąć i przechowywać w ciemności.

Wiele można byłoby pisać o tym pięknym, polskim kwiatku. Przeczytałam gdzieś, że był onegdaj wskaźnikiem wysokich plonów zbóż. Im więcej chabra na polu, tym ładniejsze zboże.

U mnie chabry znajdziecie w postaci szklanych wisiorków. Kilka z nich zasuszyłam i zamknęłam w szkle na zawsze. Zobaczcie tutaj: http://acoyajewellery.pl/kategoria/szklane-wisiory
Mam nadzieje, że tym artykułem wzbudziłam Wasze zainteresowanie chabrem.
Tymczasem pozdrawiam

Beata