środa, 30 grudnia 2015

Podsumowanie 2015 roku.

Koniec roku. Czas na podsumowanie.
Ten rok był dla mnie wyjątkowy pod wieloma względami. Zdominowany był w zasadzie wyzwaniem: „365 kolczyków w 2015 roku”, które postanowiłam zrealizować z kilku powodów. Miałam, nieuzasadnioną awersję do kolczyków, wykonywałam ich przez ostatnie lata bardzo niewiele – to raz. Chciałam wymusić na sobie systematyczną pracę w pracowni – to dwa. 

Pracownia Acoya Jewellery przez dziesięć miesięcy była zawieszona. W tym czasie próbowałam (nie będę tego ukrywać) znaleźć pracę w zawodach, które mam wyuczone oraz takich w których mam doświadczenie – to akurat nie pokrywa się, stąd ta trudność. Chciałam firmę zawiesić, a później nawet zamknąć. Powód jest prosty i oczywisty: finanse. Niestety w prowadzeniu biznesu nie jestem dobra i nie potrafię, jak dotąd wszystkiego sobie ułożyć, aby było płynne i bezproblemowe. Do tego jeszcze wrócę.
Teraz chciałam razem z Wami przejść trochę na skróty miniony rok.  Pomimo, że nie sprzedawałam, to pracowałam przez ten rok prawie codziennie – jak wiecie z moich postów mniej lub bardziej intensywnie. Nie byłam na „prawdziwym” zwolnieniu lekarskim od 5 lat. Na szczęście odkąd pracuję w domu, sama sobie – nie choruję prawie wcale, co nie oznacza, że nie „zżera” mnie stres, czasami.

Ten rok był rokiem na zastanowienie się, na ułożenie swoich spraw, naukę i podjęcie ostatecznej decyzji w kwestii działalności firmy.
Zaczęło się od kolczyków:



W międzyczasie wykonywałam bransoletki z miedzi, minerałów i różnych tkanin:




Był okres, że wykonywałam ślubne (i nie tylko), kwiatowe dodatki:



W tym czasie wpadłam na pomysł malowanych ręcznie kwiatów:


Później chyba, już sama nie pamiętam, były torebki, bransoletki mankiety i wiele innych "szyciowych" ozdób. Zaczęło się od tej czerwonej torebki wykonywanej nową techniką: slashing.




Później było na zmianę: romantycznie, elegancko, w stylu boho, seksownie, w stylu gotyckim - czyli mix stylów, technik, kolorów, rodzajów. Wszystko to w jednym celu: znalezieniu odpowiedzi na pytanie: co i jak chcę w tym życiu robić. W tym właśnie momencie znałam już odpowiedź na pytanie: czy zamykam, czy kontynuuję swoją działalność. 







 
Cały czas, gdzieś w tle pojawiają się codziennie kolczyki:
  

 Wisiorki:


 Miedź na szydełku:



  I na końcu miedziane zawieszki z minerałami, wykonywane techniką Tiffany:


Minął rok, w którym poznałam wielu wspaniałych ludzi. Wszyscy oni pomogli mi w podjęciu ostatecznej decyzji. Kontynuuję swoją działalność. Nawet nie wiem co zrobiłabym bez tego swojego „dłubania”. Jak żyć bez twórczej pracy, jak zasypiać bez nowych pomysłów. Jak patrzeć na kwiaty, słońce nie widząc w nich nowych kolczyków, bransoletek, broszek itd.

Problem jednak nadal pozostaje nie rozwiązany: trzeba jakoś tę pracownię utrzymać. Tak jak wspomniałam mam przyjaciół, którzy są realistami, znają się na prowadzeniu biznesu i próbują razem ze mną jakoś to wszystko rozplątać, poukładać w mojej głowie. Przez te lata tak namieszałam, że sama już nie wiem gdzie, co i po co zrobiłam. Szukałam „złotego” środka podejmując różne decyzje, które w danej chwili wydawały się właściwe. Później bywało różnie.

Mam głowę zawieszoną w kamieniach, szmatkach, kolorach, nowych pomysłach, a nie w zdroworozsądkowym prowadzeniu działalności. Potrzebuję kogoś, kto za mnie to wszystko zaplanuje, poukłada, pomyśli. Na szczęście znalazłam takich ludzi, a raczej zostali jakby „przypadkowo” postawieni na mojej drodze i pozostali ze mną.

Nowy rok to rok porządków w mojej działalności. Rok doskonalenia warsztatu, podniesienia jakości oferowanych wyrobów i usług oraz całej współistniejącej logistyki. 

Wyrób biżuterii jest sprawą priorytetową, główną działalnością i tak pozostanie. Biżuteria miedziana. Już wiem, że nie interesuje mnie biżuteria strojna, ślubna, świecąca i podchodząca pod nazwę biżuterii eleganckiej. Dużo bliżej mi jest do stylu boho, tribal, gypsy, hyppy.
Szycie wszelkich fatałaszków to druga droga, ale traktuję ją raczej jak hobby. Czasami dla poskromienia mojej fantazji, nadmiernej energii i potrzeby pracy z burzą kolorów coś tam uszyję.

Swoje produkty będę sprzedawała docelowo w pięciu miejscach: Etsy: Acoya Jewellery (jeden sklep, a nie dwa jak teraz i jeszcze z dziwnymi nazwami); DaWanda; Amazon (jestem w trakcie uruchamiania); eBay (wkrótce) oraz Allegro. Z tym, że na Allegro mam zamiar sprzedawać minerały, które będę na potrzeby własne i nie tylko sprowadzać z zagranicy. Już pierwsza nieduża przesyłka jedzie.
Chciałabym, aby sprzedaż minerałów w przyszłości zabezpieczyła wydatki na ZUS, co jest ogromnym problemem chyba dla każdego prowadzącego jednoosobową działalność gospodarczą. Pozostała sprzedaż to pozostałe wydatki, pensja (może wreszcie po latach szef mi wypłaci) oraz inwestycje w firmę.
Takie są plany, a co nam przyniesie rok to już inna bajka.
Długi ten post, ale opowieść też była długa, szczera i bardzo potrzebna.
Bądźcie ze mną kolejny rok, zaglądajcie tutaj, komentujcie. Potrzebuję Was jak powietrza. Bez Was nie oddycham, nie istnieję.
Pozdrawiam

Beata

PS.

Z wszystkich swoich zawodów, zajęć, które wykonywałam w życiu, a trochę tego było najchętniej wróciłabym do medycyny nuklearnej. To tak na wypadek, gdyby jednak mi się nie powiodło. To była praca mojego życia. Nigdy jej nie zapomnę. Jest tylko jeden warunek: w tym samym składzie ludzi, których nie sposób zapomnieć, z którymi praca była najpiękniejszą formą wspólnej działalności na rzecz drugiego człowieka. 

2 komentarze:

  1. Piękne wszystkie. Zdolniacha z Ciebie. Pozdrawiam Kaśka z http://nostalgicznyzakatek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń