poniedziałek, 4 stycznia 2016

W tym roku odniosę sukces - plan naprawczy

To zaczynamy:




1)  Etsy. Zamykam jeden sklep. Wszystkie wytwory moich rąk będą wstawiane do jednego sklepu, bez względu na to jakiego rodzaju jest to asortyment. Wszystko w jednym miejscu, w sklepie Acoya Jewellery: https://www.etsy.com/shop/AcoyaJewellery
Muszę powiadomić o zmianie wszystkie osoby, które polubiły sklep.
Wszystkie, wyznaczone produkty do sprzedaży na Etsy mają być wstawione do 10 stycznia.
Każda wstawiona rzecz to 0,20 $ za wstawienie. Należy się zastanowić nad sensem wstawiania niektórych rzeczy, stąd napisałam „wyznaczone produkty”.

2) Również do końca tygodnia muszę zrobić porządek na Pinterest: https://www.pinterest.com/AcoyaJewellery/, dlatego, że większość rzeczy, które tam udostępniłam, w tej sytuacji będzie miała nieaktualny adres sklepu. Poza tym jest tam za dużo tablic o tej samej tematyce.

3) DaWanda: http://pl.dawanda.com/shop/Acoya – wstawienie wszystkich produktów jakie są na stanie w pracowni.
 DaWanda nie pobiera opłat za wstawianie, stad jest ofertą finansowo korzystniejszą. DaWanda to portal obsługujący Polskę i całą Europę, pod warunkiem, że produkty wstawione są języku obcym, czyli np. angielskim. Powinnam więc posprawdzać i uzupełnić te aukcje, które takiej opcji nie posiadają.
Na wstawienie wszystkich produktów daję sobie czas do końca miesiąca.

4) FB – zamkniecie kilku stron na rzecz jednej, ale prowadzonej prawidłowo i systematycznie.

5) Do końca stycznia uruchomiony zostanie również sklep Amazon.

6) W lutym planuje uruchomienie sklepu na eBay.

7) Uruchomienie sklepu na Allegro – sprzedaż minerałów jest jeszcze raczej w planach. W przyszłości chciałabym sprzedawać tam wszystko to czego sama używam: minerały, miedź, cyna, lut i zobaczymy co jeszcze. Asortyment wcześniej przeze mnie sprawdzony, przetestowany i dopiero wstawiony na sprzedaż. To są późniejsze plany.

8) Luty to miesiąc na reklamę, na udostepnienie produktów szerszemu odbiorcy. Mam zapisanych około 200 portali w których można promować swoje produkty. Trzeba pozakładać konta, powstawiam zdjęcia, opisać itd. Wszystkie te czynności wymagają czasu, a więc ten czas zaplanuję właśnie na luty.

9) Do końca marca muszę uporać się z blogiem i innymi już istniejącymi stronami.  Posprawdzać zdjęcia, opisać, dodać tagi. Uaktualnić dane.

10) Pozamykanie istniejących gdzieś tam w sieci punktów sprzedaży.

11) Instagram – muszę popracować nad zdjęciami, te które aktualnie są opublikowane szczerze mówiąc nie zachęcają do odwiedzenia strony. Nie wiem w czym problem, czy ja nie potrafię robić zdjęć telefonem, czy może mój telefon takie brzydkie zdjęcia robi.

12) Porządków wymagają również skrzynki pocztowe, pora najwyższa ograniczyć ilość e-maili. Aby znaleźć coś co mnie interesuje, muszę „przekopać” się przez stos śmieci. Koniec z tym.

13) I wydaje się ostatni punkt: porządki w folderach ze zdjęciami. Wszystko musi być doprowadzone do takiego stanu, abym niczego nie musiała szukać.


Jak widać z powyższego pierwszy kwartał tego roku to więcej działań organizacyjnych niż pracy twórczej, ale i na nią znajdę czas.
Koniec z „marnowaniem” czasu na niepotrzebne sprawy, nieistotne z punktu widzenia prowadzonej działalności.
Na tę chwilę widzę tyle punktów do naprawy. Możliwe, że z czasem, w trakcie pracy pojawią się kolejne. Zobaczymy.
Teraz już uciekam. Rozpoczynam wstawianie produktów na Etsy: https://www.etsy.com/shop/AcoyaJewellery.

W tym roku odniosę sukces - a wiecie dlaczego?, bo wreszcie po 4 latach działalności wiem czego chcę. Konsekwentnie i systametycznie, w sposób świadomy, uporządkowany będę do tego dążyć. 

Pozdrawiam
Beata


Audyt wewnętrzny - mniej euforii, więcej zdrowego rozsądku

Przeprowadziłam audyt wewnętrzny w mojej firmie. Wiem, wiem – to powinien robić ktoś z zewnątrz. Jednak moje błędy są tak rażące, że i ja je zauważam.



Rok zaczynam wielkimi zmianami, uporządkowaniem wszystkiego co się da.
Przez ostatnie lata prowadzenia działalności uczyłam się na błędach, których było bez liku. Zawieszałam i odwieszałam działalność co powodowało, że traciłam swoich klientów.
Otwierałam i zamykałam kolejne sklepy, punkty sprzedaży przed potrzebnym czasem na „rozkręcenie się” strony.

Każdy nowy pomysł, kierunek od razu zaopatrywałam w stronę na FB, później sklep z nazwą właściwą dla danej działalności. I tak: jak prace z miedzi, to wszystko z miedzią w tytule, później kolorowe fatałaszki to znowu strona i nowa nazwa, później ślubne propozycje to nowy sklep na Etsy, strona na FB, Pinterest – w ten sposób potworzyłam kilka miejsc w sieci, których nawet nie jestem w stanie „ogarnąć”.

Coś zaczęte, nie rozwinięte i już zamknięte – tak w dużym skrócie mogłabym to opisać.
W ten oto sposób mam 2 sklepy na Etsy, jakieś tam inne gdzieś zapomniane miejsca sprzedaży. Kilka stron na FB.
To wszystko jest bez sensu, ale wydawało mi się, że będzie dobrze. Chciałam, aby klient łatwo i bezproblemowo trafiał na właściwą stronę. Tylko zamiast porządku zrobił się potężny bałagan.

Teraz – zdjęcia. Nie wszystkie są poprawne, brak opisów pod zdjęciami, brak tagów, linków.
Różne adresy sklepów na różnych portalach.
Różne ceny, różne promocje.

Najlepsze jest jednak to, że większość wytworzonych produktów, poza blogiem nigdzie była publikowana. Biżuteria tworzona, ale nigdzie nie udostępniona do sprzedaży. To takie robienie „do szuflady”. Nie ma satysfakcjonującej sprzedaży, a jaka ma być – pytam się – jak towar nie wstawiony do sklepu.
Wszystko razem podsumowując – jeden wielki chaos.

Moje kroki były chaotyczne, histeryczne i pozbawione jakiejkolwiek logiki i konsekwencji. Brak spójności działań doprowadził do takiego stanu, że nie panuję nad wszystkim.

Jeszcze dochodzi reklama. Owszem kilka, może kilkanaście produktów jest gdzieś poza blogiem pokazana, ale większość rzeczy niestety nie. Kolejne pytanie do siebie samej: jak klient ma coś kupić, jak nawet nie wie, że istnieję, nie widział nigdzie moich produktów, nic o mnie nie wie. Produkty są jakby w sklepie, ale jakby „pod ladą”.

To w dużym skrócie byłoby tyle. Teraz pora na przygotowanie planu naprawczego – i to szybko, w przeciwnym razie nastąpi wielkie „bum”. Firma to nie zabawa, to nie kolejne hobby, to zobowiązania z których należy się wywiązywać. Firma musi się rozwijać, nie może biernie czekać na to co przyniesie los.

Ten rok to czas na naprawę błędów, pozamykanie rozpoczętych spraw, uporządkowanie firmy. Mniej euforii, więcej zdrowego rozsądku. Koniec zabawy.
Z takim oto akcentem rozpoczynam ten tydzień.

Pozdrawiam

Beata

niedziela, 3 stycznia 2016

Małe co nie co. Pierwsze prace w 2016 roku

Jak rozpoczęłam 2016 rok?
Rozpoczęłam go miedzią i minerałami.

Przez te kilka dni zrobiłam małe co nie co:





 Prace jeszcze muszą być szlifowane, patynowane i polerowane. Potrzebują delikatnej obróbki – dopieszczenia.
Jak piszę czy słyszę słowo: „dopieścić”, to zaraz przypomina mi się film „ Pretty Woman”. Była w nim scena zakupów głównej bohaterki i padło tam wyrażenie: „trzeba nas bardziej dopieścić”. Pamiętacie co było dalej?

Miłego dnia Wam życzę. Nie zapomnijcie przyjść tu jutro. Zaczynamy cykl: „Podróż do świata minerałów wszelakich”.

Pozdrawiam

Beata

Plany, plany, plany. Plany na 2016 rok

W 2015 roku wyznaczyłam sobie 6 tematów do realizacji: nauka, historia, upcycling, moda, minerały, wyzwanie: „365 kolczyków w 205 roku”.
Zrealizowałam wyzwanie, w zakresie nauki mogę powiedzieć, że trochę zrobiłam, upcycling był w moich pracach z tkanin, moda gdzieś się tam pojawiała, ale nie była raczej tematem wiodącym. Niewiele, bo chyba tylko kilka postów napisałam z historii biżuterii, a już w ogóle nie rozpoczęłam tematu „minerały”.


Rok 2016 to kontynuacja wcześniejszych tematów, z tym że określiłam priorytety.

Dodatkowo, aby pracować według jakiegoś planu podzieliłam sobie rok na 12 miesięcy i każdy miesiąc ma temat wiodący. Nie wiem czy mi się to uda, ale póki co spróbuję.

W 2016 roku dominowały będą hasła: minerały, miedź, metalwork, wire wrapping, kolory, tkaniny, upcycling, tutorial  - czyli w zasadzie nic nowego. Oznacza to, że nadal będę pracowała w miedzi, ucząc się kolejnych technik, doskonaląc swój warsztat. Kolory, tkaniny, upcycling – to szyciowe nowinki, które się pojawią. Wiecie, że czasami lubię sobie „poszaleć” i realizować śmiałe, dziwne, czy nawet abstrakcyjne pomysły z tkanin. Pod hasłem „tutorial” ma na myśli kontynuację rozpoczętej serii instrukcji: „Jak wykonać kwiaty z materiału”, ale nie tylko. Minerały – ten temat będzie priorytetowy i już od jutra rozpoczynam razem z Wami cykl: „Podróż do świata minerałów wszelakich”.

Teraz podział na dwanaście miesięcy. Z góry zaznaczam, że wszystko może się zmienić. Plany to jedno, a życie to drugie. Czas pokaże. Nie mniej, lubię planowanie. Planowanie ułatwia pracę, nakreśla jakąś drogę. Osobiście lepiej się czuję, gdy mam punkty do realizacji. To dyscyplinuje do określonych działań, a nie chaotycznych posunięć. Człowiek z tak zmiennym charakterem, tysiącami pomysłów jak ja, musi mieć postawione jakieś granice, ustalone ramy swojej działalności.

Styczeń – no nie może być inaczej jak miesiąc pod hasłem: Karnawał. Kolory: czerwony, czarny, biały, złoty.
Luty -  Walentynki. Kolor czerwony, serduszka, poezja.
Marzec - Przedwiośnie – powolne budzenie się do wiosny. Kolory przejściowe.
Kwiecień -  Wiosna. Jasne, soczyste i żywe wiosenne kolory.
Maj -  dla mnie to najpiękniejszy miesiąc w roku, właściwy miesiąc zakochanych. Dominowały będą delikatne propozycje, małe i skromne wzory. Tak samo z kolorami: delikatnie i subtelnie.
Czerwiec - miesiąc pod hasłem: Czereśnie, a więc piękne soczyste czerwienie, wiśnie, róże i pomarańcze.
Lipiec -  Wakacje. Jak wakacje to tylko nad morzem. Propozycje w stylu marynistycznym, ale nie tylko. Kolory: od bieli do grafitu, przez błękit, turkus i wszelkie odcienie niebieskiego.
Sierpień – Pełnia lata: żywe, soczyste kolory. Boho, gypsy, hippie. Jak szaleć, to na całego.
Wrzesień – Powrót do rzeczywistości, a więc klasyczne propozycje z kolorem szarym w roli głównej.
Październik – Jesień. Miękkie, ciepłe brązy i pomarańcze.
Listopad – Pierwsze chłody. Spokojne kolory. Klasyczne propozycje? Może jednak nie?
Grudzień – Święta, Święta. Zaczęliśmy rok kolorem czerwonym, czarnym i tak zakończymy.  

Tak wygląda mój rok widziany  3 stycznia 2016 roku. Ciekawa jestem jaki będzie.
Teraz naszła mnie taka refleksja: planuję sobie rok, a nie wiem nawet czy będzie mi on dany. Czy będę zdrowa? Sprawna? Czy będę żyła? Przecież wszystko może się zdarzyć.
To tylko refleksja. Życie idzie do przodu i trzeba jak najlepiej wykorzystać każdy dzień, dać z siebie wszystko.
Plany, plany, plany…

Teraz sprzedaż:
DaWanda: http://pl.dawanda.com/shop/Acoya
Etsy: https://www.etsy.com/shop/AcoyaJewellery
Amazon
eBay
Allegro
Trzy powyższe sklepy w trakcie dopracowywania szczegółów. O sprzedaży napiszę oddzielny post, po przeprowadzeniu audytu - sama się dziwię jak mogłam tak wszystko poplątać.


Prywatnie. Mam zamiar nadal uczyć się angielskiego, ćwiczyć. Marzą mi się podróże, ale póki co w tym roku ograniczone raczej do lokalnych wycieczek, spacerów. Czuję, że tego bardzo potrzebuję ja i mój organizm.

Tymczasem pozdrawiam

Beata

sobota, 2 stycznia 2016

Witajcie w Nowym Roku 2016

Witajcie Kochani w Nowym Roku

Dziwnie się dzisiaj czułam. Nie ma wyzwania, nie trzeba robić kolczyków. Jakoś tak pusto i smutno.

Zastanawiałam się nad pracą, blogiem. Lubię, gdy mam myśl przewodnią, wtedy konsekwentnie podążam dalej, a tak to nie wiem co mam z sobą zrobić.
Nie chciałabym pracować chaotycznie. Myślę o jakimś głównym temacie, może na każdy miesiąc – no nie wiem, zobaczymy.

Tak mi było nijak, że musiałam do Was napisać.

Dzień był leniwy i spokojny. Pełen relaksu i wypoczynku. Wieczorem jednak już nie mogłam wytrzymać i zaczęłam troszkę coś tam „dłubać”.
Zrobiłam (prawie) zawieszkę z cytrynem, lawą wulkaniczną i – uwaga: polnym kamieniem. Pasował mi jego kształt do kompozycji. Podoba mi się ta zawieszka.


 Teraz jestem w trakcje „sklejania” małych cytrynów. O tej zawieszce myślałam już czas jakiś. Będzie, bo jeszcze pracuję, w kształcie prawie prostokąta, z małymi kamykami w środku. Tutaj to jeszcze bardzo dużo pracy, ale może jutro przysiądę i skończę.
Poniżej małe co nie co, ale uprzedzam zdjęcia zrobione pod lampą, telefonem, na Instagramie:


Mam bardzo dużo pracy na komputerze: obróbka zdjęć, opisy i wstawianie produktów do sklepów o których Wam wspomniałam. Później udostępnianie „całemu światu” (troszkę przesadziłam z tym światem, ale wiecie o co chodzi). Ta praca wymaga ode mnie jeszcze większej siły i konsekwencji niż wyzwanie z kolczykami. Zdecydowanie bardziej wolę pracę w pracowni niż na komputerze i muszę prawie siłą (psychiczną) mobilizować się do pracy przy klawiaturze. Gdyby wszystko było już wstawione, uporządkowane, to wtedy pozostaje praca na bieżąco i jest ok. Trudno to jednak do mnie jakoś dociera i chce mi się choć trochę popracować twórczo. Rezultat jest taki, że te „trochę” zamienia się w długie godziny, a produkty nie wstawione. Dlatego chyba na jakiś czas, o ile mi się to uda odejdę od pracowni na rzecz spraw organizacyjnych w sklepach.

Teraz uciekam do swoich cytrynów.

Jeszcze raz życzę Wam wszelkiej pomyślności w Nowym Roku 2016.
Beata
.